poniedziałek, 17 lipca 2017

Recenzja: "Koszmar Morfeusza" K. N. Haner


„ Bliskość emocjonalna dla każdego jest ogromnie ważna, ale nie można okazywać jej przypadkowej osobie. To więź, której nie da się wypracować. Rodzi się ona od pierwszej chwili, pierwszego spojrzenia, dotyku, pocałunku. Czasami w ogóle. (…) Bliskość fizyczna nie zawsze idzie w parze z tą emocjonalną. I  nawet jeśli wiesz, że to uczucie nie ma przyszłości, to boleśnie zdajesz sobie, że takiej bliskości nie poczujesz już z nikim innym.”
I przyszedł czas na drugą recenzję drugiej części uzależniającej serii od K. N. Haner „Mafijna Miłość”. Po „Snach” przyszedł czas na „Koszmary Morfeusza”.


Po mojej recenzji pierwszej części serii Mafijna Miłość (możecie ją również znaleźć tutaj) wiecie, że historia Adama i Cassandry wciągnęła mnie bez reszty. Pomimo tego, że jest to książka z gatunku tych, co albo się ją pokocha, albo znienawidzi, ja byłam serią wręcz oczarowana i zdecydowanie cieszyłam się, że nie musiałam czekać, aby móc sięgnąć po kolejny tom serii.
„Pokochałam mężczyznę, który jest dla mnie zgubą. To wiem na pewno. Adam McKey. Wybranek mojego serca to facet, którego właściwie nie znam, a który każdego dnia zaskakuje  mnie czymś zupełnie innym. Raz jest zimny, brutalny i okrutny, by za chwilę stać się czułym i namiętnym kochankiem.”
Czytając „Koszmar Morfeusza” nie będziemy w stanie oderwać się od tej książki. Dzieje się tyle, że chciałoby się móc czytać tę część bez przerwy a to, co spotyka naszych bohaterów da nam cały wachlarz uczuć zarówno tych pozytywnych jak i tych negatywnych, natomiast samo zakończenie tej części zostawia nas w takim momencie, że bardzo cieszę się, że poczekałam z czytaniem tej serii do momentu gdy będę miała na półce tom trzeci.
Jeśli chodzi o bohaterów to mamy tutaj naszą dwójkę czyli Cassandrę bez reszty zakochaną
w Adamie i obiekt jej uczuć, który nadal stara się jakiekolwiek poważniejsze uczucie do bohaterki odrzucić i zanegować.
„ jak mam żyć i cierpieć do końca życia? Jestem głupią i naiwną romantyczką wierzącą w jedną, jedyną miłość. Niestety moją miłością jest Adam McKey, najbardziej nieodpowiedni facet na całym świecie.”
Ale pojawiają się tutaj również interesujące postacie drugoplanowe takie jak chociażby Anthony
i Val, czy chory na białaczkę Tommy. Jest też jedna z postaci, którą szczerze nienawidzę, ale o tym za chwilę.
Wracając do naszych bohaterów. Ich związek, który przeszedł wiele etapów mimo wszystko wydaje się być nierozerwalny. Zarówno Adam jak i Cassandra zdają sobie sprawę z czyhającego niebezpieczeństwa i beznadziejności ich sytuacji, jednak i tak nie są w stanie powstrzymać się od potajemnych spotkań. Wydaje się, że nigdy nie będą w stanie wyrzec się łączącego ich uczucia. Czy na pewno?
„ Niezależnie od tego, jak bardzo będziemy ostrożni i jak bardzo będziemy się starać, nie mamy szans. Nasz związek nigdy nie miał prawa zaistnieć, a my wbrew wszystkiemu – wbrew zdrowemu rozsądkowi i przeciwnościom losu – brnęliśmy w to.”
I tu na scenę wkracza Eros, czyli wcześniej wspomniany przeze mnie znienawidzony bohater, który jednak jest tak dobrze napisany przez autorkę, że każde jego pojawienie się powodowało u mnie ciarki na plecach a dwa wydarzenia z tej książki były powodem otworzenia butelki wina, ponieważ inaczej nie wiem jak bym sobie z nimi poradziła.
I jakie było moje zdziwienie kiedy główna bohaterka o której można powiedzieć wszystko, ale nie to, że ma pokerową twarz i potrafi grać, postanawia poświecić najprawdopodobniej siebie i zaryzykować oszukanie makiawelicznego Erosa.
„ Eros chce się pobawić, więc z nim zagram, ale po swojemu. Coś we mnie pękło. Nie potrafię określić, co to jest. W jednej chwili postanawiam poświęcić całą siebie dla mężczyzny, który nigdy nie będzie mój. Może taki los jest mi pisany? Może nigdy nie będę szczęśliwa? Ale jeśli nie zrobię wszystkiego, by uwolnić Adama od tego koszmaru, nie zaznam spokoju. Nie chcę być szczęśliwa… chcę mieć spokojną duszę i serce. I nawet jeśli nigdy już nie będziemy razem, to przynajmniej będę miała świadomość, że zrobiłam co mogłam, by go uratować.”
Jednak jak to było do przewidzenia, nie znająca za dobrze zasad gry Cassandra popada w jeszcze większe tarapaty z których ratuje ją Adam. Ale zdecydowanie nie oczekujcie tutaj momentu ratunku jak z bajki albo z filmu o super bohaterze. O nie… Zdecydowanie nie… Ponieważ czytając całą serię należy pamiętać, że nic tutaj nie jest czarne albo białe a my poruszamy się w całej palecie szarości.
„ – Gdybym tego nie zrobił, nie wyszłabyś stamtąd żywa -  jego głos to prawie szept."
Adam naginając twarde zasady na jakich funkcjonuje jego świat stara się, aby jego związek
z Cassandrą był możliwy, jednak jak się okazuje miłość tak namiętna może być równie destrukcyjna.
I dlatego też Adam postanawia za nich oboje odepchnąć Cassandrę od siebie dla jej dobra.
„ Łudzę się, że gdy obudzę się rano, on nadal tu będzie. Wiem jednak, że to nie nastąpi. Staram się nie zasnąć za szybko, by przytrzymać go przy sobie choć na chwilę dłużej, jednak sen w końcu mnie dopada i z objęć Adama nieuchronnie zmierzam w koszmar Morfeusza.”
Ale również Cassandra jak się okazuje ma ogromną tajemnicę, przez którą powinna trzymać się jak najdalej od mafijnego światka, choć zdecydowanie nie będzie to dla niej łatwe.
„ W kopercie jest bilet. Bilet lotniczy do Toronto. Lot mam na dziś, wszystko jest załatwione. Mija dłuższa, zanim uświadamiam sobie, że już naprawdę nigdy więcej nie zobaczę Adama. Zostawił mnie. Zostawił mnie totalnie samą w tak trudnym momencie. Nienawidzę go.”
I tu kończą się „Koszmary Morfeusza”. Jak mówią słowa piosenki „ to już jest koniec, nie ma już nic”. Ale czy na pewno? O tym zarówno mnie jak i Wam drodzy czytelnicy pozostaje się przekonać sięgając po część trzecią a mianowicie „Przebudzenie Morfeusza” za którą zabiorę się jak tylko skończę pisać tę recenzję.
I jak zwykle ciekawa jestem Waszych opinii zarówno o tej części jak i całej serii. Piszcie
w komentarzach.

A za książkę dziękuję autorce K. N. Haner i wydawnictwu

10 komentarzy:

  1. Kochana, pięknego masz tego bloga! :) I dziękuję za cudowną recenzję! Jestem ciekawa, co napiszesz o trzeciej części <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) I mnie też już bardzo ciekawi ta część zwłaszcza, że w planach jest część czwarta :) A do tego dwójka była taka, że musiałam bardzo walczyć ze sobą, kiedy książkę trzeba było odłożyć :D

      Usuń
  2. Muszę koniecznie wstawić w końcu moją recenzję tej książki na bloga. Nie podobała mi się, ale i tak czekam na trzecią część.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie czytam cześć trzecią i podoba mi się chyba jeszcze bardziej niż druga. Chociaż decyzję ostateczną podejmę jak skończę. I mi zdecydowanie seria się podoba :)
      Ale jak to mówią ile ludzi tyle opinii :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Ostatnio myślałam, aby zapoznać się z tą serią.Chyba jednak po nią sięgnę. Twoja recenzja mi w tym pomogła.
    czytanestrony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, ponieważ cała seria jest bardzo wciągająca i czyta się ją z nadzieją na finalny happy end :) I jak już się z nią zapoznasz daj znać bo ciekawa jestem Twojej opinii :)

      Usuń
  4. Narobiłaś mi ochoty już pierwszą recenzją, pierwszej książki tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziś będzie recenzja części trzeciej, która po prostu rozpierniczyła system :)

      Usuń
  5. Uwielbiam tę trylogię! <3

    Pozdrawiam. ;)
    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) A właśnie skończyłam część trzecią... I jak tu żyć...? :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń