środa, 4 października 2017

Recenzja: "Na szczycie. Nieczysta gra" K. N. Haner


„ Wpatrzyłam się w niego i spytałam cicho:
- Nam się uda, prawda?
Sed zastygł (…)
- To zależy tylko od nas, skarbie. – Pocałował mnie wręcz w nabożny sposób, oddając mi tym pocałunkiem całego siebie.”
I w miesiąc premiery części czwartej zapraszam Was na moją recenzję trzeci części niezwykle wciągającej serii autorstwa K.N. (Kasi) Haner „Na szczycie. Nieczysta gra”.
Jeśli nie czytaliście dwóch poprzednich części i chcecie uniknąć spoilerów to zdecydowanie doradzam nadrobienie zaległości i dopiero zapoznanie się z moją recenzją.

Bardzo dobrze pamiętam, co działo się w czerwcu, kiedy premierę miała właśnie „Nieczysta gra”. Te komentarze, ogólna rozpacz i wielkie wyczekiwanie października i premiery części czwartej spowodował, że postanowiłam zapoznać się z całą serią jak już będę miała i czwartą część. Jednak Emilia z po drugiej strony okładki (której zostawiłam Simona na rzecz Ericka) tak bardzo namawiała mnie do szybkiego czytania, że w końcu jej uległam i rozpoczęłam przygodę z serią o niepokornych gwiazdach rocka i ich managerze. I co miałam zrobić zaczęłam czytać i przepadłam…. A ta część…. Po prostu karuzela i huragan uczuć. Wielkie pudło chusteczek to zdecydowanie mus, ponieważ końcówka tej części to gwarantowane łzy i kac książkowy po zakończeniu. I teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko wyczekiwać na wiadomość, że nadszedł ten dzień, kiedy mogę zacząć czytać część czwartą, czyli „Na szczycie. Właściwy rytm”.
Ale zanim dostaniemy część czwartą zajmijmy się tym, co dzieje się w części trzeciej.
Nadszedł ten wyczekiwany długo dzień. Sed i Reb biorą ślub, planują dzieci i wydawać by się mogło, że nareszcie dostaniemy my jak i bohaterowie ich szczęśliwe zakończenie. Bajeczny ślub i przyjęcie, które pozostawiło w moim sercu same ciepłe uczucia. Po prostu raj na ziemi.
„ W końcu nadszedł TEN dzień! Dzień ślubu, który miał być początkiem lepszego życia. Nowego rozdziału, dzięki któremu mieliśmy z Sedem być szczęśliwi jak nigdy wcześniej. Po tym wszystkim, co przeszliśmy, żyłam nadzieją, że już nic nie stanie nam na drodze do naszego szczęścia. Moje czarne myśli zagłuszało uczucie, którym darzyłam Sedricka Millsa. Kochałam go tak, jak potrafiłam. Nie miałam pewności, czy moja miłość była wystarczająca, by nam się udało, ale chciałam w to wierzyć, bo nie wyobrażałam sobie życia bez Seda.”
„ Byłam najszczęśliwszą kobietą na całym świecie.”
Jednak ponieważ nic nie jest nigdy tak proste jak mogłoby nam się wydawać, a zwłaszcza znając książki Kasi, nie dzieje się tak nigdy to na naszych bohaterów czekają liczne wyzywania. Tęsknota, kłamstwa, naiwność, nieprzewidywalne eksplozje namiętności, wrogowie i Thomas, który już
w poprzedniej części był jakiś taki dziwny i podejrzany, zdecydowanie nie ułatwią związku na odległość dziesiątek a czasem i setek tysięcy kilometrów.
„ Tęsknota to uczucie, które może zniszczyć każdy związek, a jednocześnie potrafi wzmacniać to, co siedzi w naszych sercach. Miłość podszyta jest tęsknotą, bo kilka chwil bez ukochanej osoby wydaje się wiecznością. To takie cholernie trudne, ale kim byśmy byli, nie mogąc odczuwać tęsknoty? Miałam wrażenie, że ona uszlachetnia bardziej niż cokolwiek innego. Czasami po prostu nie ma wyboru. Trzeba się rozdzielić, by potem móc być razem. Nieważne są tysiące, dziesiątki tysięcy kilometrów, które rozdzielą nas z Sedem jeszcze nieraz, nieważne, ile burz jeszcze nas czeka. Po burzy przecież zawsze wstaje słońce. On był moim słońcem, które nawet z drugiego końca świata dawało mi siłę.”
Na naszych bohaterów czyha również ich przeszłość, dowiadujemy się również więcej o tym jak wyglądało życie młodej Pani Mills zanim poznała chłopaków. A do tego w najmniej wygodnym do tego momencie Reb zaczyna odzyskiwać fragmenty wspomnień, które zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby pozostały zapomniane.
„ Czyżby to był największy błąd mojego życia? Złe decyzje podejmuje każdy, ale zawsze jest jakieś wyjście. Jakie ono jest w tej sytuacji? Nie miałam pojęcia. Jak to się mówi? Serce nie sługa… Tyle, że  ja nie miałam pewności, kogo kocham naprawdę, a kogo nie. Sedrick rozkochał mnie w sobie po raz drugi, Ericka sobie przypomniałam. Które uczucie było prawdziwe? To obecne, czy to zapomniane, które zaczynało odżywać w moim sercu? A może żadne? Może nie powinnam dopuścić do tego, by po wybudzeniu się ze śpiączki znowu związać się z którymkolwiek z nich?”
Sytuacji na pewno nie poprawi też nowa, zatrudniona przez Sedricka, tancerka. Czy kuszący menager oprze się pokusie i nie wróci do swoich przyzwyczajeń sprzed poznania Rebeki?
„ Czułam się jak żona, która ma mnóstwo obowiązków, a zero praw do swojego męża. Nie miałam nawet wpływu na jego decyzje. Robił wszystko sam, z myślą, że tak będzie najlepiej. Zastanawiałam się, czy kiedyś się ocknie i zrozumie powagę sytuacji. Byle nie za późno, bo wtedy nie będzie czego ratować.”
„ Na szczycie. Nieczysta gra” to akcja, emocje i gorący seks i nagle dostajemy obuchem w głowę
i wtedy już nic nie będzie takie samo. Książkę skończyłam dwa dni temu a nadal nie wiedziałam jak cześć moich uczuć ubrać w słowa. Po prostu, nie da się przekazać tych wszystkich uczuć, które towarzyszą podczas czytania tej części. „Nieczysta gra” jest książką dla ludzi o zdecydowanie mocnych nerwach. To książka o dwojgu ludzi, którzy kiedyś pogubieni w życiu, teraz starają się stworzyć coś tak dla innych normalnego, jak związek. „Nieczysta gra” to wzloty, upadki, szczęście, ból, miłość, rozpacz, pasja i tęsknota. I choć niektóre rzeczy, które zrobiła Rebeka sprawiły, że miałam ochotę nią zdrowo potrząsnąć to to, co zrobił i jak się zachowywał Sedrick sprawiło, że jak na razie zdecydowanie go nie lubię i liczę na jego rehabilitację w części czwartej.
„ Spod jego dłoni na szpitalną posadzkę kapały łzy… Łzy żalu i smutku. Jak to jest tracić ukochaną córkę? Nie wiem… ale właśnie dowiedziałem się, jak to jest tracić połowę samego siebie. Tę właściwą i lepszą połowę. Jedyną kobietę, którą kochałem ponad wszystko. Kochałem ją, a nie miałem pewności, czy los da mi szansę to wszystko­­ naprawić.”
K. N. Haner podarowała nam książkę, która rozpali naszą wyobraźnię do czerwoności, wzruszy do łez i powali siłą emocji. A mi i mojemu zgruchotanemu sercu nie pozostaje nic innego jak wyczekiwać
z niecierpliwością premiery części czwartej. Całe szczęście będzie to już niedługo. A mi jak i innym wyczekującym nie pozostaje nic innego jak po raz kolejny obejrzeć trailer do "Na szczycie. Właściwy rytm."



Za tę część jak i poprzednie bardzo dziękuję autorce - K.N. (Kasi) Haner i Wydawnictwu:

 
A jak jest Wasza opinia o tej części? Czytaliście? I jaka jest Wasza opinia? Też tak jak ja wyczekujecie części czwartej? Piszcie w komentarzach.

8 komentarzy:

  1. Pewnie że czytałam, 4 tom tez :D Doobra nie będe cie juz denerwowac bardziej :D

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej serii więc zgodnie z poradą tytuł zapisuje a jak książki przeczytam wrócę do recenzji :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam tylko końcówkę recenzji, bo dopiero czytam tom pierwszy i nie chcę sobie psuć zabawy :-) Nieźle mnie wciągnęło, dlatego cieszę się, że mam na półce już dwa dalsze tomy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zrobiłam podobnie, ale teraz nie mogę doczekać się części czwartej :)

      Usuń
  4. Jeszcze nie czytałam pierwszej części, ale na pewno to nadrobię, bo zakochałam się w serii "Mafijna miłość" i zdecydowanie chcę poznać inne książki autorki :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak pokochałaś Morfeusza to pewne jest, że i ta seria przypadnie Ci do gustu i mam przeczucie, że zakochasz się w niej tak jak ja :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Dzięki twojej recenzji chyba trzeba będzie w końcu nadrobić serie "Na szczycie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serducha. Ja już odliczam dni do premiery części czwartej zwłaszcza po tym zakończeniu części trzeciej, które wysmażyła nam autorka. Tylko ostrzegam rzetelnie, że jak raz ruszysz z czytaniem tej serii wciągnie Cię ona bez reszty. Ale z drugiej strony zdecydowanie warto :)

      Usuń