wtorek, 11 lipca 2017

Recenzja: "Sny Morfeusza" K. N. Haner


„ Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.”
Zapraszam Was serdecznie na recenzję „Snów Morfeusza”, czyli pierwszej części trylogii „Mafijna Miłość” autorstwa K.N.Haner.

Nie ma nic gorszego dla książkocholika niż kac książkowy. Również ja na taki zapadłam i szukałam książki, która by mnie z niego wyciągnęła. I na całe szczęście pojawiła się możliwość zrecenzowania trylogii „Mafijna Miłość” od K.N.Haner. O książce słyszałam bardzo dużo dobrego a polecała mi ją bardzo Emilia z Po drugiej stronie okładki. I po przeczytaniu pierwszej części cyklu, czyli książki „Sny Morfeusza” wiem, że czeka mnie historia niełatwa, mroczna, ale i niezwykła. „Sny Morfeusza” to bardzo dobry wstęp, po skończeniu którego od razy chce się sięgnąć po kolejny tom, aby dowiedzieć się jak potoczy się dalej historia głównych bohaterów.
Ale przejdźmy do tego o czym jest ta książka. „Sny Morfeusza” to historia niełatwego uczucia rodzącego się między Cassandrą Givens i Adamem Morfeuszem McKey. Cassandra chcąc rozpocząć nowe życie przeprowadza się z rodzinnego Toronto do Miami, aby znaleźć wymarzoną pracę projektantki wnętrz. Marzenia dziewczyny są piękne, ale czy będą miały szansę się sprawdzić? Rozmowa kwalifikacyjna w firmie w której bardzo chciała pracować dziewczyna okazuje się kompletną klapą. Dlatego też wieczorem w ramach poprawienia sobie nastroju Cassandra wybiera się ze swoją siostrą cioteczną, jej chłopakiem i jego bratem na kolację, która kończy się tak dużym konfliktem, że bohaterka postanawia opuścić towarzystwo i spacerując po nowym dla siebie mieście poznaje Tommy’ego, który wyciąga ją do tajemniczego klubu Mirrors w którym seks zdecydowanie nie jest tematem tabu i może tam stać się wszystko. I właśnie podczas zabawy w tym klubie Cassandra wpada w objęcia tajemniczego Morfeusza z którym spędza noc…
„ Tej nocy nie przyszedł do mnie mój kochanek. Zapewne dlatego, że odnalazłam rzeczywistego. Zmaterializował się w postaci Morfeusza, faceta na jedną noc.”
I jak wielkie jest zaskoczenie dziewczyny, gdy następnego dnia dostaje telefon, że dostała wymarzoną pracę, natomiast szefem Cassandry okazuje się nikt inny jak tajemniczy Morfeusz
z poprzedniego wieczoru.
„ Zamieram. Zapominam, jak się oddycha, i rozchylam bezwiednie usta. Próbuję to sobie jakoś sensownie wytłumaczyć. Facet, na którego właśnie patrzę, do złudzenia przypomina mi Morfeusza albo coś mi padło na wzrok. Cholera, to niemożliwe. Widziałam jego twarz tak naprawdę tylko przez chwilę, gdy pozwolił mi zdjąć swoją maskę, ale doskonale go pamiętam.”
Ponieważ między Cassandrą a Adamem od początku jest niezwykła chemia, między parą wybucha gorący romans. I tu jest jedyna rzecz, która mi przeszkadzała w tej książce – Cassandra i jej zmienność i płaczliwość. Aż czasem chciałoby się nią potrząsnąć. Jednak również Adam nie pozostaje bohaterce dłużny ze swoimi zmiennymi nastrojami, chociaż akurat w jego przypadku potrafię to zrozumieć, ponieważ wie on, że dla niego jak i dla bohaterki ten związek niesie wielkie niebezpieczeństwo. A to dlatego, że Adam ma wielką tajemnicę, pod postacią swoich zleceniodawców.
„ – Myślisz, że jestem bezdusznym dupkiem, który się uważa za lepszego od innych, bo ma mnóstwo pieniędzy? – Zaskakuje mnie jego bezpośrednie pytanie.
- Myślę, że jesteś zupełnie inny, niż o Tobie mówią. Myślę, że pod tą maską zadufanego w sobie dupka masz ludzką twarz… Której ewidentnie się wstydzisz.
- Niemożliwe, byś znała mnie już tak dobrze…”
Pomimo tych przeszkód, jak również pojawiających się między bohaterami konfliktów Cassandra zakochuje się w Adamie i również dla niego dziewczyna nie jest obojętna, jednak sam przed sobą boi się do tego uczucia przyznać, ponieważ zdaje sobie sprawę, jak wielkie niosłoby to niebezpieczeństwo dla obojga.
„Nie potrafię go jednak nie kochać. Nie mogę i nie będę oszukiwać swojego ciała i serca. Moje ciało i moje serce doskonale wiedzą, kto nimi zawładnął. Adam McKey. Panuje nade mną. Nad moim ciałem. Moim sercem. I moją duszą.”
Jeśli natomiast chodzi o postacie drugoplanowe to pasjami uwielbiam Tommy’ego i mam nadzieję, że jego historia skończy się dobrze, ot takie moje wishful thinking. Natomiast ciarki po plecach mam kiedy w książce pojawia się Eros i pewna jestem, że on zdecydowanie będzie tą osobą, która namiesza w życiu obydwojga bohaterów.
Kasia Haner napisała tak wciągającą historię, że chociażby nie wiem ile rzeczy było do zrobienia jedyne na co ma się ochotę to czytać, czytać i jeszcze raz czytać. A sama książka zdecydowanie może konkurować z zagranicznymi publikacjami. Natomiast mnie samą przekonała po raz kolejny do rodzimych publikacji a jak już pisałam przy okazji recenzji „Klątwy przeznaczenia” przez długi czas było mi z polskimi autorami nie po drodze jakoś. Ten rok najwyraźniej postanowił to zmienić obdarowując mnie tak wspaniałymi książkami. „Sny Morfeusza” polecam i będę polecała wszystkim, którzy lubią nietuzinkową historię miłosną z solidną dozą erotyzmu i mrocznym klimatem, który zdecydowanie skradnie niejedno serducho książkocholiczki a przeczytana historia na długo zapadnie w pamięć.
„ (…) zamiera po raz kolejny. Dociera do niej, czego tak się bała. Czego boi się Adam – dopiero teraz zrozumiała dlaczego. Chodzi im o nią, nie o niego.”
Zaciekawieni? Ja na pewno jestem i dlatego od razu po napisaniu tej recenzji sięgam po drugą część trylogii a mianowicie po „Koszmar Morfeusza”.

I oczywiście prośba do osób, które tę książkę przeczytały. Dajcie znać co o niej sądzicie.
Czy wciągnęła Was tak jak mnie?

Za egzemplarz do recenzji dziękuję K.N. Haner i Wydawnictwu


16 komentarzy:

  1. BARDZO ZACIEKAWIONY ! ;) Kolejna książka do listy zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i mam nadzieję, że spodoba się Tobie tak jak i mi :) czekam na opinię :)

      Usuń
  2. Pierwszą część przeczytałam, sięgać po kolejną nie zamierzam. Tyle w tym temacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem oczywiście bo wiadomo przecież, że ile książek tyle gustów :)

      Usuń
  3. Ech ech... no co ja sie bede wypowiadac jak moje zdanie znasz :D Czytaj szybko bo czekam az wezmiesz sie za Na Szczycie. I pamiętaj. Simon jest mój!

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam i to bardzo dobrze :) I jak tylko skończę Morfeusza biorę się za "Na Szczycie" i tak pamiętam o Simonie ;) Ale z tego co wiem będzie z czego wybierać :D

      Usuń
  4. Gratuluje świetnego bloga.
    Chętnie podejmę z Tobą współpracę.
    Proszę o kontakt na maila:
    info@paywin.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Sny Morfeusza" już dawno za mną. Przeczytałam ją jednym tchem, tak samo jak ,,Koszmar Morfeusza". Uwielbiam książki K.N.Haner. Teraz pozostało mi do przeczytania jeszcze ,, Przebudzenie Morfeusza". Odkładam ją na tak długo jak to tylko możliwe. A dlaczego? Dlatego, żeby nie kończyć jeszcze przygody z tą serią. Michasiu chętnie poznam Twoją opinię o ,,Na szczycie". Zdradzę Ci w sekrecie, że to jedna z moich ulubionych serii. Już się nie mogę doczekać października i premiery czwartej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoją przygodę z twórczością Kasi Haner zaczęłam właśnie od Morfeusza. Chciałam z "Na szczycie" poczekać do czwartej części, ale tyle dobrego o obu seriach słyszałam, że postanowiłam zabrać się za nie jak tylko skończę Morfiki. I dlatego właśnie moją opinię poznasz już niebawem zapewne :)

      Usuń
  6. Już miałam pisać, że mnie nie zmusisz, ale w sumie to kto wie... ostatnio takie odmóżdżacze dobrze na mnie działają XD

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie polecam bo najpóźniej jutro skończę część drugą :) Historia wciąga niezwykle :)

      Usuń
  7. Cóż za mroczna historia. Akurat nie bardzo dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tak jest zdecydowanie mroczna jak i kolejne części. Dziś kończę drugą a jutro zaczynam trzecią i jak na razie ostatnią część :) Lubię czasem takie bardziej mroczne historie :)

      Usuń
  8. Wydaje się dość ciekawą pozycją i kto wie może też po nią sięgnę Pozdrawiam cieplutko https://ksiazkialeksandry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam również i jeśli chodzi o cykl Mafijna Miłość polecam gorąco:) Bardzo wciąga. Kończę dziś drugą część a jutro sięgam po trzecią, jak na razie ostatnią :)

      Usuń
  9. Mnie również ta historia wciągnęła i nim się spostrzegłam, byłam już na ostatnich stronach. Kasia stworzyła prawdziwy rollercoaster emocjonalny, który nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Zgadzam się z Twoją recenzję, choć ja miałam kilka zastrzeżeń co do tej książki. ;)
    Pozdrawiam serdecznie.
    https://ksiazkowarecenzownia.blogspot.com/2017/09/recenzja-sny-morfeusza-k-n-haner.html#more

    OdpowiedzUsuń