sobota, 17 czerwca 2017

Recenzja: "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" Kirsty Moseley



„ Widziałam to już oczami wyobraźni. Carter się zjawia, zwiera się z Ashtonem w walce na śmierć i życie, a potem zabija albo maltretuje Ashtona. Ja, znowu sama, patrzę, jak kolejna osoba, którą kocham, jest mi odbierana.(…)
Ale ten sen się nie spełni. Tym razem miałam zamiar uratować chłopaka, którego kochałam.”
Zapraszam na recenzję drugiej części historii Anny i Ashtona „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” autorstwa Kristy Moseley.

Jak już wiecie z mojej poprzedniej recenzji, gdzie recenzowałam pierwszą część „Nic do stracenia. Początek” (recenzja znajduje się TUTAJ) historia Anny i Ashtona bardzo przypadła mi do gustu i na pewno sięgnę po inne książki tej autorki, ponieważ „Nic do stracenia” było pierwszą duologią autorki z którą miałam okazję się zapoznać.
Pierwsza część kończy się w momencie gdy ojciec Anny, senator Spencer, zostaje prezydentem
a co za tym idzie kończy się w miarę bezpieczne i anonimowe życie naszej bohaterki. Niedługo ma również się rozpocząć ponowny proces oprawcy Anny i mordercy jej chłopaka Jacka, Cartera Thoamsa, który wydaje się planować sposób na odzyskanie dziewczyny. Tym trudniej jest również chronić Annę, która zaczyna ufać Ashtonowi jak również zaczyna wierzyć w pojawiające się między nimi uczucie, chociaż nadal nieobce jest jej zwątpienie w to, że na jakiekolwiek szczęście jeszcze zasługuje. Kiedy Anna zaczyna się czuć ze sobą dobrze i zaczyna wracać „dawna” Annabelle, którą wszyscy znają sprzed wypadku a uczucie między Ashtonem i Anną nabiera tempa i rumieńców, do życia bohaterów powraca koszmar na jawie Anny, czyli Carter, któremu udaje się wyjść z więzienia
i postanawia odzyskać swoją „księżniczkę” a Anna przekonuje się, że poczucie bezpieczeństwa, które starali się zapewnić jej ojciec i Ashton było ułudą a Anna postawia dokonać ciężkiego wyboru i poświecić wiele dla bezpieczeństwa swojej miłości. I zanim bohaterowie będą mogli planować jakiekolwiek swoje „szczęśliwe zakończenie” będą musieli stoczyć wiele walk zarówno o swoje uczucia jak i życie. Kto wyjdzie z tego zwycięsko i jak zakończy się historia Anny i Ashtona?
„ Czułem bicie jej serca. Obróciłem się, objąłem ją i pocałowałem w czoło. Wszystko wróciło na swoje miejsce. Odzyskałem ten brakujący kawałek siebie i znowu stałem się całością.”
Aby się o tym przekonać musicie sięgnąć po tą dulogię, którą osobiście polecam. Pomimo tego, że jest to książka skierowana do starszych nastolatków to również i całkiem dorośli wielbiciele tego gatunku, tacy jak na przykład ja, znajdą w tych książkach wciągającą historię.
I  jedyne co można by tutaj zmienić to zamiast podzielić historię na dwa tomy wydać ją jako całość, chociaż wtedy mogłaby zniechęcić część czytelników swoją objętością, ponieważ wtedy wyszła by książka ponad 700 stronnicowa. Ja ze swojej strony historię Anny i Ashtona polecam i tym młodszym i tym starszym i wiem na pewno, że sięgnę po kolejne książki autorki.


4 komentarze:

  1. czytałam pierwszą część więc po tą pewni również kiedyś sięgnę, na razie mi się nie śpieszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zdania, że równie dobrze ta książka mogłaby być wydana jako jedna całość :) Były wtedy klocuszek, ale historia byłaby już kompletna :) Ja cieszę się, że miałam obie dzięki temu mogłam od razu poznać całą historię :)

      Usuń
  2. Czytałam pierwsza część właśnie jestem w trakcie drugiej i mi się jak na razie bardzo podobają. mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również obie bardzo się podobały a teraz czekam na drugą część "Chłopaka..." bo i w tym przypadku postanowiłam przeczytać obie części razem :)

      Usuń