wtorek, 13 czerwca 2017

Recenzja: "Nic do stracenia. Początek." - Kirsty Moseley


„Szesnaste urodziny to dzień, który każda dziewczyna powinna zapamiętać jako wyjątkowy. W niektórych kulturach uważa się je nawet za moment, kiedy staje się ona kobietą. O moich szesnastych urodzinach można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że były wspaniałe. Bardziej przypominały zejście do piekła na ziemi. Dwunastego marca umarły moje marzenia, a życie stało się dla mnie pasmem bólu, rozpaczy i strachu. Szesnaste urodziny pozostawiły we mnie bolesną bliznę i były początkiem wydarzeń, które powracały do mnie w sennych koszmarach.”
Zapraszam na recenzję książki Kirsty Moseley „Nic do stracenia. Początek.”
„Nic do stracenia. Początek.” to moje pierwsze zetknięcie się z twórczością tej autorki o której bardzo dużo dobrego słyszałam przy okazji ukazania się na rynku książki pod tytułem „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno”, który w Polsce okazał się wielkim hitem. Również u mnie tak książka jest na półce, ale zawsze było coś ważniejszego do przeczytania. Jednak kiedy przeczytałam opis do pierwszej części „Nic do stracenia” wiedziałam od razu, że będzie to książka Moseley od której zacznę swoją przygodę z tą autorką. A kiedy dowiedziałam się, że za parę miesięcy ukaże się u nas również część druga historii – „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” wiedziałam, że poczekam, aż obie części będę miała na półce, żeby móc całą historię poznać od razu. Taki już ze mnie typ czytelnika, że jak wciągnie mnie jakaś historia to koniecznie muszę znać jej kontynuację a najlepiej jej zakończenie. Tak też uczyniłam z tymi książkami, co okazało się dobrym wyborem.
Ale przejdźmy już do tego o czym jest pierwsza część. Szesnaste urodziny Annabelle Spencer miały być idealne. Razem ze swoim ukochanym od zawsze chłopakiem Jackiem mieli świętować
w klubie a potem spędzić razem wyjątkowy dla obojga wieczór. Wszystko poszłoby zgodnie
z planem, gdyby na drodze Anny i Jacka nie stanął Carter Thomas – handlarz broni i narkotyków. Carter i jego pomocnicy na oczach Anny zabijają brutalnie Jacka a sama Anna zostaje porwana i jest wykorzystywana przez Cartera, który wobec dziewczyny stosuje przemoc zarówno fizyczną jak
i psychiczną. Całe szczęście po 10 miesiącach Anna zostaje uratowana i wraca do domu. Jednak pozostał z niej już tylko cień dawnej osoby. Żeby się bronić przed światem stała się oziębła, nadal przez koszmary z przeszłości budzi się z krzykiem a każdy, chociażby najmniejszy dotyk sprawia jej ból. A w każde swoje urodziny po uwolnieniu Anna stara się popełnić samobójstwo, ponieważ wydaje jej się, że nie zasługuje, aby żyć, kiedy miłość jej życia zmarła w tak strasznych okolicznościach.
„ – Tak? A gdybym cię wtedy zabił?
Wzruszyłam ramionami i odezwałam się, zanim pomyślałam:
- Zrobiłbyś mi przysługę. (…)
- Nigdy więcej tak nie myśl, Anno. To okropne. Naprawdę chciałabyś umrzeć? – zapytał bardzo poważnie.
- Każdego dnia – potwierdziłam, wytrzymując jego spojrzenie.”
„ W chwili kiedy ją zobaczyłem, wiedziałem, że zaczną się kłopoty. Wyglądała na bezbronną. Oczy miała zimne, zdystansowane, pełne bólu. Widziała rzeczy, których nikt nie powinien oglądać. Carter dokonał gwałtu nie tylko na jej ciele, ale i na duszy.”
Jednak pomimo tego, że Carter jest w więzieniu, to nadal nie zrezygnował z Anny, którą traktuje jak swoją własność, swoją obsesję i nadal wysyła  do niej listy w których grozi śmiercią jak również wyznaje Annie miłość. Jednak wszystkie te listy ukrywa ojciec Anny, senator Spencer, który dbając
o bezpieczeństwo córki postanawia wynająć dla niej ochroniarza, który udając jej chłopaka, mógłby chronić Annę zarówno na uczelni jak i w domu. I tu wkracza Ashton Taylor – młody agent SWAT, który właśnie ma pełnić przez osiem miesięcy rolę chłopaka bohaterki. Nie można powiedzieć, żeby był on zachwycony tym obrotem spraw, ale postanawia jak najlepiej wywiązać się ze swoich obowiązków.
„ Miałem przeczucie, że to zadanie będzie trudniejsze, niż mi się to na początku wydawało. Jeszcze jej nie poznałem, a już chciałem ją chronić.”
Jednak już podczas pierwszego spotkania w Annie zachodzi wielka zmiana ponieważ dziewczyna, która nigdy nie pozwala się dotykać podaje Ashtonowi dłoń. I w miarę jak bohaterowie poznają się
i spędzają ze sobą każdy dzień zaczyna między nimi coś iskrzyć, co w Annie budzi przestrach, ponieważ kochała Jacka całym sercem i wydaje jej się, że na szczęście w dalszym życiu najzwyczajniej nie zasługuje.
„Nie miałam pojęcia, co się ze mną działo. Przez trzy lata nie czułam niczego poza gniewem, bólem i rozpaczą, ale teraz było we mnie coś jeszcze – i wcale mi się to nie podobało.”
 Jednak Ashton wykazuje się zrozumieniem i postanawia poczekać na Annę, aby w swoim własnym tempie pogodziła się z rodzącym się między nimi uczuciem. „Nic do stracenia. Początek” kończy się w momencie kiedy dociera list z którego wynika, że Carter zna miejsce przebywania Anny
a dokładniej ujmując wie na jaką uczelnię uczęszcza bohaterka a senator Spencer zostaje prezydentem, co jak można łatwo przewidzieć wystawi na świecznik, również Annabelle, która do tej pory starała się nie pokazywać.
Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Jest pisana takim stylem, że pomimo tego, że porusza niełatwy temat to i tak nie wiedząc nawet kiedy wciągamy się w historię i losy bohaterów. Tak jak pisałam na początku cieszę się bardzo, że na półce miałam część drugą po którą zaraz po skończeniu tego tomu sięgnęłam a recenzja ukaże się niebawem na blogu. A samą książkę polecam nie tylko dla fanek twórczości Kirsty Moseley do których zdecydowanie po tej książce również się zaliczam.
I jak zawsze czekam na Wasze opinie: czytaliście, jeśli tak to co o tej książce sądzicie a jeśli nie czytaliście to czy macie zamiar po tę książkę sięgnąć? Piszcie w komentarzach.

Książkę wydało Wydawnictwo:


6 komentarzy:

  1. Wow,świetnie napisana recenzja-mnie przekonała na 100% do kupna książki i lektury. Lubię takie historie,ale jak napisałaś Michalino chcę mieć obie części najpierw na półce. A będą na pewno👍👍👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) I zdecydowanie dobrym pomysłem jest mieć je obie, żeby móc od razu przeczytać całą historię, która mnie wciągnęła bardzo :) Dobrze, że tak samo zdecydowałam się zrobić z inną książką Moseley - "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" i teraz czekam dzielnie na "Chłopaka, który o mnie walczył" :) I oczywiście zapraszam w tym tygodniu na recenzję części drugiej historii Anny:)

      Usuń
  2. Ja to już mam na czytniku tej autorki tego "Chłopaka i okno" ( to tak w skrócie napisalam ten tytuł), ale narazie to mam 11 ksiazek w kolejce. Pewno sie w końcu wezme :D
    Przyszłam nadrabiac zaległosci u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie "Chłopak i okno" został takim hitem, że wydali cztery kolejne książki autorki:) i nareszcie jest coś co przeczytałam przed Tobą �� Szaleństwo :)

      Usuń
  3. Mogłam ją mieć a odmówiłam i teraz bardzo żałuję. Musi być świetna!
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetna i jak tylko będziesz miała okazję to od razu bierz i drugą część, ponieważ tak czyta się najlepiej :)

      Usuń