poniedziałek, 5 czerwca 2017

Recenzja: "Franco" - Kim Holden


„ Mawiają, że dom jest tam gdzie serce,
Swoje zostawiam z Tobą.”
Zapraszam na recenzję najnowszej książki Kim Holden – „Franco”.

Kim Holden potrafi swoimi książkami poruszyć w człowieku serducho w tak umiejętny sposób, że nawet najbardziej zatwardziały pesymista nie zorientuje się kiedy zacznie kibicować bohaterom a na jego bądź jej twarzy pojawi się cień uśmiechu a w oku zakręci się łza. Ja swoją przygodę
z twórczością tej autorki rozpoczęłam tak jak większość czytelników od „Promyczka”, który mnie wzruszył i czytając tę książkę uroniłam niejedną łzę. Potem przyszedł czas na „Gusa”, gdzie kibicowałam dzielnie przyjacielowi Kate, żeby po tak ciężkich przejściach znalazł swoje szczęście
i kogoś dla siebie. I kiedy dowiedziałam się, że w tym roku w księgarniach pojawi się „Franco” byłam pewna, że muszę i z jego historią się zapoznać.
O czym więc jest ta historia?
Franco Genovese jest perkusistą w zespole Rook z którym odnosi sukcesy. Wydaje się że ma wszystko zabójczy uśmiech, tatuaże, cięty dowcip i talent a do tego wielkie serce i jest gotów pomóc każdemu.
„Szczęście drugiej osoby zawsze do mnie przemawia. Podświadomie otwieram na nie swoją duszę. Karmię się nim. Ale to nie jest skomplikowany proces. Tak się po prostu dzieje.”
Jego życie jest dobre, stabilne i nieskomplikowane. Do dnia gdy w barze w Los Angeles poznaje Gemmę Hendricks panią architekt, pochodzącą z Anglii i posiadającą uroczy uśmiech, cięty język
i bardzo ufne serce. Od momentu poznania coś ich do siebie wzajemnie przyciąga. Gemma i Franco natychmiast się ze sobą zaprzyjaźniają. Jednak ich znajomość wydaje się mieć krótki termin ważności, ponieważ po upływie kilku dni, gdy wrócą do swoich zajęć i życia będzie ich dzieliło wiele tysięcy kilometrów. Franco kończy z zespołem nowy album i rusza w trasę, natomiast Gemma po zakończeniu projektu w Los Angeles wróci do Anglii. Jednak jak się okazuje nie będzie to tak do końca wyglądało, ponieważ Gemma ma wielkie marzenie w realizacji którego postanawia pomóc jej Franco.
 „ – Co będziesz z tego miał, Franco? – pyta szeptem.
- Twoje szczęście. – O to właśnie chodzi. Tylko tego pragnę.”
Jednak to co wydawało się zwykłą przyjacielską pomocą powoli zmienia dynamikę pomiędzy naszymi bohaterami i zaczynamy się zastanawiać, czy taka genialna przyjaźń ma szansę na przekształcenie się coś poważniejszego a może te zmiany będą powodem zakończenia znajomości.
„Franco” polecam zdecydowanie każdemu. Nie tylko osobom, które tak jak ja czytały poprzednie książki z serii, ponieważ „Franco” zdecydowanie można czytać jako oddzielną książkę. Kim Holden po raz kolejny wykreowała swoich bohaterów tak że Franco  trafia na listę książkowych „mężów”, natomiast każdy dałby się pokroić za przyjaciółkę taką jak Gemma. Każdy czytając tę książkę kibicuje bohaterom i każdy ma nadzieję, że wszystko im się powiedzie a ich marzenia się spełnią, ponieważ jak to powiedział sam Franco:
„Uważam, że marzenia są paliwem życia. Żyjesz w pełni, kiedy starasz się je spełnić. Nie ma nagrody za bierne bezpieczeństwo.”
W tej książce Kim Holden pokazała trochę inny typ powieści niż w przypadku „Promyczka” i „Gusa”. Ta historia jest jeszcze bardziej wciągająca i ciepła, chociaż mógłby się wydawać po przeczytaniu poprzednich części, że nic takiego stać się nie może.
I choć wiem, że w najbliżej przyszłości się to nie stanie, ponieważ z tego co powiedziała mi autorka podczas Warszawkich Targów Książki, pisze aktualnie dwie książki, to i tak nadal liczę na jeszcze jedną historię ze świata „Promyczka” a mianowicie na historię Kellera i jego córki. Cóż powiedzieć więcej pozostaje trzymać kciuki.
A czy Wy przeczytaliście już „Franco”, albo którąś z innych książek Kim Holden? Jeśli tak napiszcie proszę w komentarzach Waszą opinię.

Książkę wydało Wydawnictwo:


10 komentarzy:

  1. Jak przeczytam Promyczka i Gusa to się wezme :P
    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie skończyłam Promyczka i jestem w trakcie Gusa. Tak, Kim Holden trafia na listę moich ulubionych autorów 😊😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tak Kim jest również autorem moją ulubioną autorką a do tego jest tak sympatyczną osobą, udało mi się ją spotkać na targach, że zdecydowanie mogłaby być jedną z bohaterek swoich książek ��

      Usuń
  3. Boże, kocham Kim! ♥ Czytając "Promyczka" musiałam zrobić przerwę, by płakać przez pół nocy (choć jestem twardą babką). "Gus" skleił moje serce.
    A "Franco" dopiero przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "Franco" sprawi, że po skończeniu książki na serduchu poczujesz takie przyjemne ciepło i będzie tak jakoś lepiej naokoło Ciebie. Przynajmniej ja tak miałam, a że nasze reakcje na poprzednie części były łudząco podobne to istnieje szansa, że i tym razem tak będzie :)

      Usuń
  4. Nie czytałam nic tej autorki. To chyba błąd mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jest zacząć od "Promyczka", potem jest "Gus" i dopiero "Franco" :) I Kim Holden wydała również u nas książkę "O wiele więcej" zupełnie nie związaną z historią zawartą w poprzednich książkach. A książki autorstwa tej autorki zdecydowanie polecam :) A bloga odwiedziłam i zaobserwowałam :)

      Usuń
  5. Mam na półce "O wiele więcej" tej autorki, jak tylko czas mi pozwoli od razu zabieram się za lekturę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł zacząć od "O wiele więcej", ponieważ jest to książka zupełnie odrębna, nie związana z "Promyczkiem","Gustem" i "Franco" :) Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba :)

      Usuń