poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Recenzja: "Aced" K.Bromberg


"Etapy życia. Jak łatwo przechodzimy z jednej roli w następną i nigdy nie zastanawiamy się nad rozległością konsekwencji tych przemian. Czy ta zmiana wpisze się w naszą rzeczywistość, czy może ją zniszczy?”
Co gdy życie, które wydawało się trwałe, pewne i niezniszczalne zaczyna rozpadać się jak domek     z kart? Z tym będą musieli zmierzyć się w ostatniej części bohaterowie wspaniałej serii Driven, autorstwa K. Bromberg, Colton i Rylee.


Serię Driven czyli kolejno „Driven”, „Fueled”, „Crashed” i „Raced” przeczytałam w styczniu i już od pierwszych stron historia głównych bohaterów wciągnęła mnie bez reszty, więc kiedy dowiedziałam się, że również „Aced” ma zostać wydane w Polsce doczekać się na tą część nie mogłam. To co wyróżnia zdecydowanie tę serię to bardzo dobrze wykreowani bohaterowie zarówno playboy               i gwiazda wyścigów Colton jak i walcząca  innych Rylee, która zdecydowanie słabą damą               w tarapatach nie jest. Jednak pomimo, jak mogłoby się wydawać, wielkich różnic w charakterach bohaterowie zdobywają swoją „flagę w szachownicę” i osiągają upragnione przez oboje szczęśliwe zakończenie. Ale czy na pewno?
„Kto by pomyślał, że to zdarzenie powróci po niemal sześciu latach, żeby nas prześladować?”
W najnowszej części Rylee i Colton są szczęśliwym małżeństwem od sześciu lat i oczekują dziecka, które jak wcześniej myśleli było dla nich jedynie niemożliwym do zrealizowania marzeniem. Są ze sobą szczęśliwi, chemia między nimi nadal jest tak samo mocna jak na początku znajomości i wydaje się, że nic nie może im zagrozić. Jednak życie postanawia to nieco skorygować…
Nawet najmniejsza burza może doprowadzić do zniszczeń, ale jak im zaradzić, jeśli absolutnie się jej nie spodziewaliśmy?”
Wybucha wielka afera, gdy do Internetu wypływa nagranie Coltona i Rylee, którego ukazanie się wywołuje wielkie tornado w życiu obojga bohaterów.
„Przyciskam dłoń do mostka, bo kłucie w piersi niemożliwie się nasila, gdy próbuję zrozumieć, jak to się stało, że sytuacja, która według Coltona była pod kontrolą, zamieniła się w niszczące wszystko tornado.”
W tej części większa część rozdziałów pisana jest z punktu widzenia Coltona, który stara się na wszelkie znane mu sposoby naprawić zaistniałą sytuację, która również dla niego nie jest łatwa, ponieważ skrzywdzona została osoba dla niego najważniejsza.
Pieprzona Rylee.
Powietrze dla moich płuc.
Moje życie.
Mój kryptonit.
A ja sprowadziłem na nią ten cały chaos.”
Dla obojga ta sytuacja nie jest łatwa, na obojgu odciśnie swój ślad, jednak ponieważ bohaterowie starają się wyjść zwycięsko z tej sytuacji, ponieważ nie walczą z przeciwnościami już tylko dla siebie, ale również dla małego Ace’a, który zmienia radykalnie ich dotychczasowe życie.
W „Aced” K. Bromberg poruszyła również niezbyt popularne w książkach problemy. Po opublikowaniu nagrania to Rylee musi radzić sobie z największymi konsekwencjami i to w nią wymierzony jest główny atak opinii publicznej. Jest to również powodem tego, że Rylee traci poczucie bezpieczeństwa tak ważne dla świeżo upieczonej mamy i zaczyna zmagać się z depresją poporodową a w zmaganiach tych pomaga jej całymi siłami Colton.
„Chodźmy. Zrobisz to, co będzie konieczne. Pamiętaj, że ja i Ace czekamy na twój powrót. Razem zbudujemy sobie nasz mały, spokojny świat.
On nadal mnie kocha. Nadal nas chce.
Walczy za mnie. Gdy ja nie jestem w stanie.”
Nie są tematy, które często pojawiają się w literaturze kobiecej a K. Bromberg opisała je do tego     w taki sposób, że czytelnik bardzo kibicuje bohaterom w drodze do odzyskania swojego dawnego, szczęśliwego życia. I jak to zawsze bywa z burzami, nawet po tej największej pojawia się pierwszy promień słońca a potem kolejny i kolejny… I tak również dzieje się w życiu Coltona i Rylee.
Poruszamy się po omacku.
Dwie dusze odnajdujące się na nowo.
Najlepsi przyjaciele wdzięczni za to, że znaleźli swoją drugą połówkę. Kochankowie odkrywający się nawzajem w intymnym tańcu języków i
gorączkowym dotyku spragnionego ciała.
Dwie części układanki, które w końcu na nowo odnalazły utracony spokój.
Po raz kolejny.
„Aced” polecam wszystkim zarówno wielbicielom serii, jak i osobom, które z historią Coltona i Rylee nie mieli jeszcze styczności, ale przed „Aced” zdecydowanie dobrze jest zapoznać się ze wcześniejszymi częściami serii, chociażby dlatego, żeby nie popsuć sobie przyjemności z poznania wspaniałej, często niełatwej historii. I chociaż łezka kręci się w oku, że to koniec losów Rylee           i Coltona to z niecierpliwością wyczekuję premiery „Down Shift. Bez hamulców”, czyli części poświęconej dorosłemu już Zanderowi, która ma się niebawem ukazać w Polsce.
Całą serię wydaje:


9 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa i książki i całej serii. Myślę, że niebawem po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całą serię polecam gorąco bo nie jest to kolejna seria gdzie biedna, zagubiona, nieśmiała dziewczyna poznaje księcia na białym koniu :) Jest w niej cały wachlarz uczuć i zdarzeń i po prostu nie wiadomo kiedy a właśnie kończy się czytać ostatni tom :) No i jest jeszcze seria kolorowa Driven o bohaterach drugoplanowych z głównej Driven i czwartą część, kolorowa o dorosłym Zanderze, która bardzo mnie ciekawi:)

      Usuń
  2. Super foteczka.
    No czytałam, moje zdanie znasz prawda? :D
    I ciągle wisi nademną widmo Driven które zagląda do mnie z półki i czeka.

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że znam :) I wiem też to, że nie dla Ciebie nie kolejność hehehe :) I wiesz, że całą serię polecam ;) No i wiesz też, że ten Donovan jest mój :D

      Usuń
  3. Niestety, mimo pozytywnej recenzji, po książkę raczej nie sięgnę, gdyż nie czytam erotyków. Może ewentualnie w przyszłości :) Poza tym musiałabym zakupić jeszcze poprzednie tomy, a ostatnio mój portfel i tak błaga o litość po tych promocjach książkowych :D
    Pozdrawiam serdecznie, Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dobrze jest zachować właściwą kolejność serii i gdybyś jednak kiedyś postanowiła sięgnąć po ten gatunek to serię Driven z czystym sumieniem polecam Ci jako jedną z najlepszych w tym gatunku :) I mój portfel też płacze jak zamawiam kolejną paczuchę :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Michalina :)

      Usuń
  4. Ta książka już od jakiegoś czasu "prześladuje" mnie na różnego rodzaju stronach, fanpage`ach i grupach :-)
    W związku z tym postanowiłam wreszcie troszkę o niej poczytać :-)
    I muszę stwierdzić, że zapowiada się ciekawie. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po taki typ literatury.

    Pozdrawiam cieplutko, Ania
    (ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Driven to jedna z najlepszych serii w tym gatunku, którą z czystym sumieniem mogę polecić:) Tylko akurat w przypadku Driven dobrze jest zachować kolejność, żeby poznać całą, naprawdę dobrą historię :)
      Również cieplutko pozdrawiam,
      Michalina :)

      Usuń
  5. Ta książka już od jakiegoś czasu "prześladuje" mnie na różnego rodzaju stronach, fanpage`ach i grupach :-)
    W związku z tym postanowiłam wreszcie troszkę o niej poczytać :-)
    I muszę stwierdzić, że zapowiada się ciekawie. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po taki typ literatury.

    Pozdrawiam cieplutko, Ania
    (ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń