wtorek, 4 kwietnia 2017

Recenzja: "Kiedy pozostaje żal" Lisa De Jong


„Kiedy pozostaje żal” to trzecia książka z serii Rain autorstwa Lisy De Jong. Pozostałe dwie to „Kiedy pada deszcz” na której uroniłam niejedną łzę i „Kiedy wszystko się zmienia”, która była przyjemną lekturą, ale zdecydowanie nie powodowała tak silnych uczuć jak pierwsza część. Pomimo, że jest to jedna seria każdą z książek można czytać oddzielnie jednak w każdej z nich pojawiają się jako postacie drugo a może nawet trzecioplanowe główni bohaterowie części pierwszej, czyli Kate i Beau, którzy jak dobre duchy serii służą pomocą i dobrą radą.

Ale skupmy się teraz na „Kiedy pozostaje żal” w której autorka stawia nam pytanie czy w momencie gdy wydaje nam się, że straciliśmy wszystko możliwe jest życie na nowo i do tego życie szczęśliwe, chociaż może nam się wydawać, że zdecydowanie na szczęście nie zasługujemy? „Życie można porównać do kartonowego pudełka. Jedno pełne skarbów, a inne po prostu puste. Takie właśnie jest moje. Przez lata, w nadziei, że coś poczuję, starałam się nim potrząsnąć, zdjąć taśmę klejącą, ale teraz wiem, że pudełko jest puste. Nie ma w nim uczuć. Nie ma nadziei. Tylko pustka.”

Główną bohaterką jest w tej części Rachel, która wiedzie, jakby mogło się wydawać, szczęśliwe życie z idealnym chłopakiem u boku. Do momentu gdy Rachel budzi się w szpitalu i okazuje się, że straciła wszystko. Cory, jej idealny chłopak, zginął w wypadku, w którym ucierpiała również bohaterka, ponieważ nie pamięta ona nic z tego feralnego dnia, nie wiedziała nawet w jaki sposób znalazła się na szpitalnym łóżku a jej najlepsza przyjaciółka nie utrzymuje  z nią kontaktu. „Każda historia ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie. Cory miał być rozwinięciem i zakończeniem historii mojego życia. Teraz wiem już, jaką rolę odgrywa. Może moje życie ma być tylko zbiorem krótkich opowiadań. Chociaż każde powinno mieć własną pointę. To jednak nie ma szczęśliwego zakończenia… Wieńczy je pożegnanie…”

Wraz z powolną rekonwalescencją Rachel pogrąża się w poczuciu winy i żalu, że utraciła wszystko, co w jej życiu było ważne. Ale czy jest tak naprawdę? W miarę jak Rachel stara się powrócić choć
w niewielkim stopniu do życia wraca do niego jej przyjaciel Sam, którego Rachel znała jeszcze
z czasów przez Corym. Sam jest przeciwieństwem Cory’ego. Jest chłopakiem, którego rodzice Rachel zdecydowanie nie zaproszą do swojego idealnego domu przez winy jego ojca. Jednak pomimo wszystko Rachel i Sam odnajdują się po raz kolejny na przekór opinii jaka o Samie krąży. „Dwie dusze, kiedyś samotne, spotykające się na łące, ale połączone na brzegu jeziora.” Dzięki relacji z Samem Rachel stopniowo wraca do życia i stopniowo zbliżają się również do siebie bohaterowie. „Gubiąc się, można liczyć jedynie na odnalezienie. Można zgubić się w smutku
i odnaleźć w szczęściu. Zagubić się w żalu i odnaleźć w przebaczeniu. Klucz do odnalezienia znajduje się wewnątrz… Nikt Ci go nie da. … życie nie może być aż tak proste.” Okazuje się także, że to, co kiedyś bohaterka uważała za idealne życie takim niestety nie było, jednak to właśnie te wydarzenia doprowadziły ją do obecnego momentu w życiu: „Tak wiele rzeczy chciałabym cofnąć lub sprawić, by miały inny przebieg, ale myślę, że wynik pozostałby taki sam. Uważam, że i tak
w końcu bylibyśmy razem.”  Jednak wraz z odzyskaniem fragmentów normalnego życia do Rachel powracają fragmenty zdarzeń z tego feralnego dnia. I okazuje się, że w momencie kiedy w życiu Rachel na nowo zaświeciło słońce „głupia ciemna chmura utworzyła się na nowo.” Czy pomimo tego jakie sekrety ma również Sam i jaki był jego udział w całej historii w historii bohaterów pozostanie coś więcej niż żal?


„Kiedy pada deszcz” było piękną książką, którą na pewno pamiętać będę długo i na której wypłakałam morze łez, chociaż rzadko która książka potrafi we mnie wywołać tak silne reakcje. Ale historia Kate i Beau pochłonęła mnie bez reszty. „Kiedy wszystko się zmienia” już  nie powodowało
u mnie takich odczuć i była to faktycznie słabsza od pierwszej części książka, którą mimo wszystko czytało mi się bardzo dobrze. Natomiast w „Kiedy pozostaje żal” autorka powróciła moim zdaniem do formy z części pierwszej i bardzo dobrze opisała emocje, żal, ból i metody radzenia sobie z nim, jak również to, że nawet kiedy myślimy, że nasze życie się skończyło i wydawać mogłoby się, że nie zasługujemy na nic dobrego to mamy szansę, czasem głęboko ukrytą na nowe, czasem nawet wspanialsze życie, ponieważ „ kiedy ktoś widzi twoje najgorsze strony, a mimo to patrzy na ciebie tak, jak on w tej chwili na mnie… To miłość w najczystszej formie.”


„Kiedy pozostaje żal” wciągnęła mnie na tyle, że czytałam ją gdziekolwiek i kiedykolwiek się dało, ponieważ bardzo chciałam dowiedzieć się jak skończy się historia Rachel i Sama wierząc, że skończy się ona mimo wszystko dobrze. I jak powiedziała sama bohaterka: „Jedynym sposobem ucieczki do szczęśliwego miejsca jest zatracenie się w książce. Kiedy chcę się pośmiać,
z łatwością mogę znaleźć sobie odpowiednią lekturę, tak samo, gdy chcę sobie popłakać. Dobrze napisana książka jest niczym uścisk po długim dniu.” I taką książką była właśnie dla mnie „Kiedy pozostaje żal”, którą z czystym sercem polecam.
Całą serię wydało wydawnictwo
i
 za co z całego serducha dziękuję bo jest to seria, która na długo pozostanie w mojej pamięci.

6 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji jeszcze czytać tę pozycję, ale muszę się najpierw odkopać ze swoich stosów, żeby czytać coś wiecej, ale może kiedyś

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam już dwie pierwsze części, teraz muszę zabrać się za ostatnią. Podczas pierwszej części, również płakałam :D Po Twojej zachęcie, muszę w końcu zabrać się za jej czytanie i dowiedzieć się jak zakończą się losy bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta część czekała też na mnie od premiery i nie żałuję, że do niej sięgnęłam bo co prawda opowiada o ciężkich sprawach, ale książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ chcesz wiedzieć, że jednak bohaterom się uda odnaleźć ten ich kawałek szczęścia. Dlatego polecam zdecydowanie :)

      Usuń
  3. Powiem ci, że "Kiedy pada deszcz" stoi na mojej półce i czeka na przeczytanie. Mam nadzieję, że na majówkę coś zdziałam :D Okładki są przepiękne, totalnie mnie zauroczyły. Super recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie:) Czytając "Kiedy pada deszcz" tak się spłakałam... a ja praktycznie na książkach nie płaczę:) Druga część aż takich reakcji nie spowodowała, natomiast ta część zdecydowanie jest powrotem do formy z części trzeciej i dlatego wszystkie trzy polecam :)

      Usuń
  4. Chętnie przeczytam trzecią, śledząc losy bohaterów. Chcę tego o czym piszesz Michalino, czyli... uścisku po dobrym dniu:)

    OdpowiedzUsuń